• +48 52 321 33 71
  • akant24@wp.pl

    Z archiwum

    Andrzej Lewandowski - Poeta heroiczny

    Przez wiele lat nic nie zapowiadało dramatu Iwana Kozłowa (1779–1840). Nikt też zapewne nie przypuszczał, że zostanie on kiedyś jednym z najwybitniejszych poetów rosyjskiego Romantyzmu.
    Wywodzący się ze znakomitego szlacheckiego rodu, starannie i wszechstronnie wykształcony, szybko wspinał się po szczeblach kariery w administracji państwowej. Błyskotliwa inteligencja, niezwykła szlachetność charakteru i wielki urok osobisty zyskiwały mu powszechną sympatię. Zawarte w 1809 roku udane małżeństwo i dwoje uroczych dzieci, były dopełnieniem obrazu człowieka szczęśliwego. Nieoczekiwanie w kilka lat po ślubie  wkradła się w tę idyllę ciężka choroba. Słynący jako znakomity tancerz, Kozłow zaczyna tracić władzę w nogach. Mimo heroicznych prób walki z chorobą, paraliż obydwu nóg w 1818 roku przykuwa go na zawsze do inwalidzkiego wózka. Jednocześnie zaczyna mu słabnąć wzrok, który traci całkowicie w 1821 roku. Do końca życia będzie też nękany straszliwymi bólami, starannie ukrywanymi przed otoczeniem.
    Te wszystkie dramatyczne doświadczenia Kozłow znosi z nadzwyczajnym hartem ducha, wspomaganym przez swoją głęboką wiarę. Lata choroby wykorzystuje dla pogłębiania swego wykształcenia i rozszerzania zainteresowań kulturalnych. Do wyniesionej z dzieciństwa biegłej znajomości włoskiego i francuskiego dodaje znajomość dwu nowych języków: angielskiego i niemieckiego. Z pasją poznaje literaturę europejską, zwłaszcza poezję, którą łatwo zapamiętuje dzięki swym fenomenalnym zdolnościom (znał na pamięć wszystkie cztery Ewangelie!). Przyjaźń z wybitnym poetą Wasylem Żukowskim oraz jego słynącą z urody, inteligencji i rozlicznych talentów krewną A.Wojejkową, skłania 40–letniego Kozłowa do czynnego zajęcia się poezją. W 1821 roku publikuje anonimowo swój pierwszy wiersz „Do Swietłany". Jego adresatką jest wspomniana wyżej A.Wojejkowa, zwana przez przyjaciół Swietłaną, gdyż powszechnie utożsamiano ją z tytułową bohaterką ballady, którą zadedykował jej Żukowski. Debiut spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem zarówno ze strony czytelników jak i najwybitniejszych poetów owych czasów. Podobny sukces odnoszą kolejne utwory Kozłowa, zwłaszcza opublikowany w 1824 roku poemat "Mnich", ujęty w formę pełnej dramatyzmu lirycznej spowiedzi umierającego młodego zakonnika. Poemat przyniósł autorowi szeroki rozgłos wśród czytelników, a także wzbudził szczery podziw u samego Aleksandra Puszkina.
    Liczni przyjaciele odwiedzali chętnie dom Kozłowa, czyniąc to nie z powodu współczucia, ale dla przyjemności obcowania z uroczym człowiekiem, który ubrany zawsze z wyszukaną elegancją, uczestniczył ze swadą i znajomością rzeczy w literackich dyskusjach lub recytował w oryginale niemal całą poezję europejską od Dantego po Byrona. W spotkaniach tych uczestniczyli A. Puszkin, W. Żukowski, E. Baratyński , I. Kryłow, A.Gribojedow, kompozytor M. Glinka, młody M. Lermontow (na którego twórczość Kozłowa wywarła znaczny wpływ), a także Adam Mickiewicz.

    Zulejka Mahmood-Michałowska - Na paryskim bruku

    Polka pojechała do Paryża. Każdy może stwierdzić z przekąsem: i cóż w tym nadzwyczajnego? Nie pierwsza i nie ostatnia. Codziennie setki Polaków podróżuje do tej, jak pisał Patrice Higonnet w książce Paryż, stolica świata, Stolicy Rewolucji, Stolicy Nowoczesności, Stolicy Sztuki, Stolicy Nauki, Stolicy Alienacji, Stolicy Przestępstw, Stolicy Przyjemności i Miasta Maszyny. 
    No już dobrze. Drogi czytelniku, by zadać kłam wszelkim nasuwającym Ci się wątpliwościom postaram się wyjaśnić istotę ekstraordynaryjności paryskiej wyprawy pewnej polskiej, powiem więcej łódzkiej, damy. Już sama osoba naszej bohaterki nadaje wyjątkowości przytaczanej przeze mnie historii…