cialis cost per pill
online canadian pharmacy generic drugs
online canadian pharmacy rx
generic viagra no prescription needed

Screen

Profile

Layout

Direction

Menu Style

Cpanel

Autor dnia

Plakat z samurajem zdobi mieszkanie matki bohatera, która swoje życiowe niepowodzenia kompensuje marzeniem o wyjeździe do Japonii i w tym celu wytrwale uczy się tamtejszej mowy. On sam jest bezwolnym jedynakiem, całkowicie przez nią zdominowanym, mieszkającym u niej wraz ze swą dziewczyną. Poznanie i zbliżenie z Michałem jest dla niedojrzałego Kuby formą przygody, ucieczki od codzienności, w której się dusi, i ciążących mu relacji, których wyrazem stają się niedające zasnąć w jego domu, wiecznie panujące tam upał i duchota. W przestrzeni ich spotkań panuje raczej chłód oraz sztuczne oświetlenie, albo świeci księżyc i pada deszcz. Zajście przez dziewczynę w ciążę „sprowadzi" go jednak z „manowców na prostą drogę" i zmusi do zerwania z kochankiem, którego problem rozwiążą na dodatek pojawiający się w samą porę blokersi, katując tamtego na śmierć. Podejrzenie, że jest to rozwiązanie w rodzaju deus ex machina, wynikać może z wątpliwości, skąd się oni biorą w eleganckim apartamentowcu? Tym samym wrogie dotąd i rywalizujące o Kubę kobiety zawierają przymierze, a on już nieodwołalnie dostaje się pod panowanie ich dwóch, a może trzech, jeśli dziecko okaże się córką?

Najnowszy zbiór wierszy Marii Danuty Betto nosi tytuł „Wilczyca". Konstrukcja tej książki nie jest skomplikowana, opiera się na motywie czterech pór roku. Podobne literackie uproszczenia nie wróżą zazwyczaj niczego dobrego. Jednak w „Wilczycy" sens całorocznych przemian jest głębszy, odbiega od szablonu. Przemiany owe dotyczą bowiem nie tylko świata ożywionego, ale również tego, co niematerialne i sekretne. Swiat opisywany przez poetkę jest niewielki, jego granice wyznacza las, przeorane pole, potok, stara cerkiew. Pejzaże z daleką perspektywą są tutaj czymś nieznanym. Życie toczy się leniwie, od przysłowiowego źdźbła trawy, po gałązkę jałowca. W tej specyficznej atmosferze tylko „ łódeczka moich pragnień pośpiesznie wiosłuje" – pisze poetka. Ale zdaje się być osamotniona w tym pośpiechu. W wierszu „Od rana ptak", czytamy:

(6 głosów, średnia ocena 3.00 na 5)

Henryk Czyż to poeta niepowtarzalny, jedyny w swoim rodzaju. Nie tylko ze względu na charakter twórczości, ale i okoliczności, w jakich ona powstaje. Studiował filozofię kultury, potem był, m. in. nauczycielem. Niestety, spotkała go tragedia w postaci urazu czaszki. Przeszedł operację, a potem... od nowa musiał nauczyć się pisać i mówić. Nie tylko pokonał przeciwności losu, ale powrócił do świata literatury, czego efektem są niezwykle interesujące tomiki wierszy, w tym najnowszy – „Zaułek Czyżyka".
    Jest to swoisty rejestr wspomnień i spostrzeżeń dokonywanych przez człowieka, któremu choroba nie odebrała wrażliwości i własnego oglądu świata. W swoich wierszach poeta dotyka różnych zjawisk, zazwyczaj w skali mikro, zbliżonej do niego samego i jego otoczenia, by przejść do skali makro w postaci wniosków. Prostym, ale niestroniącym od metafor językiem wyznacza granice swojego świata, poza który regularnie wychodzi, by scharakteryzować go i wyznaczyć płaszczyzny, na jakich odbywa się jego przeżywanie.

Nazajutrz wyjeżdżałem za granicę i trzeba było się pożegnać. Nie doceniłem możliwości moich kolegów i jak zwykle zabrakło alkoholu. Był ciepły sierpniowy wieczór z lekkim pachnącym miastem wiatrem, znad morza. Przed otwartymi drzwiami osiedlowego sklepu, przy śmietniczce stała dziewczyna i paliła papierosa, zaciągała się nim głęboko, chciwie, pośpiesznie. Tak palą starzy palacze stojący na krawędzi życia, nad grobem. Mogła mieć najwyżej dwadzieścia trzy lata. Szare krótko obcięte włosy wokół urodziwej twarzy z mięsistymi wargami, szara luźna sukienka do kolan. Intrygujący brak dbałości o wygląd zewnętrzny, żadnego łańcuszka, pierścionka, kolczyka czy bransoletki, żadnego makijażu czy tatuażu, żadnych perfum i tylko jeden zbytek – zielono pomalowane przycięte przy skórze paznokcie. Zobaczywszy nas zamierzała zgasić papierosa, ale ją powstrzymaliśmy mówiąc, że nam się nie spieszy, mamy czas. I znów głębokie, chciwe pociągnięcia wypełniające całe płuca, jakby ratujące życie.

(4 głosów, średnia ocena 2.00 na 5)

„Kontur mojego garbatego z powodu plecaka cienia, wyglądał dość pokracznie. Mimo to wszyscy przyglądali się z autentycznym zadowoleniem rysunkowi na ścianie. (…) - To jest Quasimodo, a nie ja – powiedziałem, chyba dość spokojnie, pokazując postać na ścianie." czytamy na ostatniej stronie okładki pierwsze słowa fragmentu książki Danuty Sułkowskiej Garbus. Słowa, które w swej treści nawiązują do postaci fikcyjnej, bohatera powieści Wiktora Hugo Katedra Marii Panny w Paryżu, gdzie czteroletni Quasimodo, porzucony przez rodziców, został odnaleziony pod bramą Katedry przez Klaudiusza Frollo i wyrósł na niekształtnego olbrzyma z mniejszym garbem na piersi i większym między łopatkami. Wyraz jego twarzy był mieszaniną złośliwości, zdziwienia i smutku, i mimo pokraczności sprawiał wrażenie niesłychanie silnego, zwinnego i odważnego. Wypowiada je Mikołaj, pisarz zatrudniony w wydawnictwie, który obok Sabiny, poetki i malarki oraz Gustawa, również pisarza oraz krytyka literackiego, pracownika wyższej uczelni, jest głównym bohaterem powieści. Bo tak w istocie jest ich trzech, a poznajemy ich stopniowo i głównie poprzez kolejne opowieści pod wspólnymi tytułami: Mikołaj nie tylko o sobie, Nowela Gustawa i Wokół Sabiny. Oprócz tego mamy Filipa z konopi, młodego, początkującego poetę, Na progu, gdzie również stopniowo wyłaniają się postaci grafomanów pierwszej wody, Huberta, Marlenki, pana Zygmunta i innych, a wszystko dzieje się w Mniejszym centrum, czyli w jednym ze środowisk literackich poza głównymi, czyli tymi w miastach dużych, gdzieś w południowej Polsce. Oczywiście nie są to wszystkie postaci występujące w książce Garbus Danuty Sułkowskiej, autorki czterech tomów poezji, tomu fraszek i aforyzmów oraz rzeczy popularnonaukowej Za klauzurą. Starosądecki klasztor Klarysek od założenia do współczesności. Pojawiają się i inne, tak jak i te wymienione, w relacjach z przedstawionymi, co w rezultacie tworzy swego rodzaju kolarz postaci i zdarzeń. Bo każdy z tych niby rozdziałów to jedno, dwa, czasem trzy przedstawione zdarzenia, sytuacje kreślone mniej lub bardziej szkicowo, a jednocześnie potrafiące dotknąć w sposób bardzo treściwy istoty dziejących się rzeczy; nakreślić w sposób bardzo sugestywny cechy charakterologiczne postaci. Potrafimy tym sposobem bez trudu wyobrazić sobie jakimi cechami osobowymi charakteryzuje się na przykład taki Karol, grafoman, że o innych, a tym bardziej głównych bohaterach, literatach, nie wspomnę. Taki kolarz winien mieć jednak jakąś zamykającą całość klamrę. I ma. Ale o tym nieco później.

Z archiwum

Martyna Bielińska - 3 minuty i 50 sekund

Szli ulicą, której nazwy nigdy nie mogła zapamiętać. Wykonała zręczny manewr uniknięcia podwójnej dawki deszczu, który leciał z dachu i nieszczelnych rynien. Uzyskana pozycja gęsiego utrudniała rozmowę, i tak z góry skazaną na zdawkowość. Przewidywany czas trwania: 3 minuty i 50 sekund, tyle ile zajmuje droga z Krakowskiego Przedmieścia do samochodu, który zostawiła w okolicy. Ustawienie ramię w ramię sprawiło, że teraz na niego spadały ciężkie krople i śmiejąc się, ale dając także upust swojej złośliwości stwierdził:
– Sprytnie.
Wychodząc z uczelni nie przypuszczała, że rozmowa akurat z nim zaważy na reszcie dnia. Naprędce starała się zebrać myśli. Przez to, że ich spotkania były coraz rzadsze musieli się na nowo docierać. Zdaje się, że pierwszy raz do tego stopnia zgrali się życiowym zaułkiem, w który weszli i brakiem odporności na zderzenia z rzeczywistością. Ona nieporadnie rzuciła kilka myśli. Nigdy nie była w tym dobra. Rozmowa wydawała jej się rodzajem sztuki, żonglerki, w której ceni się refleks, poczucie humoru i wyczucie niuansów. On jak zwykle trafił w punkt, mówiąc: Łącze Więcej …  

Licznik odwiedzin

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterWejścia dzisiaj16406
mod_vvisit_counterWczoraj15499
mod_vvisit_counterTydzień87566
mod_vvisit_counterOstatni tydzień87914
mod_vvisit_counterTen miesiąc314558
mod_vvisit_counterOstatni miesiąc462774
mod_vvisit_counterZliczamy od 15.06.20114998904
0 użytkowników i 487 gości online

Zobacz też

Ryszard Wasilewski - Fraszki

O pewnym polityku

Kiedyś się zjawił wraz z
dworem
i prawił głosem ponurym –
kraj jest przed nami otworem.
Teraz dobrze widać… którym. Łącze Więcej …  

stat4u