cheap canadian cialis online
akant.org aktualny numer archiwum dodatki kontakt
(1 głos, średnia ocena 5.00 na 5)

Zinajda Gippius - tłumaczenie Andrzej Lewandowski

Zinajda Gippius

(1869-1945)
           

Miłość jest jedna
Raz

   
(2 głosów, średnia ocena 4.50 na 5)

Sabina Waszut - Dom bez pieca traci oddech

Tego dnia rwałyśmy bez
Mówiłaś że jest mlecznie
Tak nierzeczywiście majowo i sennie
Ale pieśni usłyszałyśmy później

Najpierw był zapach sieni
Słodki Koci Babciny

   

Ariana Nagórska - Zabawkarstwo

         Punktem wyjścia będzie tu „kobieta z brodą", która (przez krótki czas) w majowych medialnych dyskusjach i dywagacjach przebiła nawet stado błaznów kandydujących do europarlamentu. Chodzi o brodatego piosenkarza, który w kobiecym stroju, pod żeńskim pseudonimem, śpiewając z lekka kobiecym głosem wygrał Festiwal Eurowizji. Nie wnikam, czy był to rzeczywiście transwestyta, czy też dla sensacji taki wizerunek sceniczny sobie wymyślił. Grunt, że sensację wywołał.
          Jak to w Polsce, rozpoczęły się zżymania, protesty, bluzgi. Z wszystkich stron sypnęło głosami świętego oburzenia. Znany polityk (dotąd z muzykalności niesłynący) dostrzegł (czy może jednak dosłyszał?) w tej piosence zapowiedź

   
(2 głosów, średnia ocena 4.50 na 5)

Kalina Izabela Zioła - Kiedy całujesz moje stopy

lubię
kiedy całujesz moje stopy

gdy muskasz dłonią skórę
językiem obrysowujesz
owal pięty
ogrzewasz
obłoczkiem oddechu

teraz

   

Tomasz Jan Szymański - Pożądliwość mima

Unosząc się na czternastocentymetrowych szpilkach ponad prozaicznością życia codziennego, Wiktoria zostawiła za sobą ulicę Bracką i skręciła w Chmielną. Każdy krok młodej studentki iberystyki miał w sobie coś z niewinności, a zarazem niósł za sobą nieuniknioną perwersyjność; jakby nieustannie kusiła ona fizycznością i jednocześnie odgradzała się od świata grubym murem dziecięcej nieświadomości. Identyczna dwuznaczność wymalowana była na jej twarzy. Dwoje atramentowych oczu, wyglądających spod kasztanowych loków, zdawało się czule głaskać każdego, kto pojawił się w ich polu widzenia. Usta za to były koloru krwistoczerwonego i układały się w jakiś niepokojący, ironiczny uśmiech. Na sobie Wiktoria miała miętową sukienkę. A pod sukienką skrywało się jej nagie ciało – ciało, które nie uprawniało do posiadania jakichkolwiek kompleksów. Długie i nieomal anorektycznie chude nogi swój początek znajdywały w smukłych biodrach, a biodra wyrastały pod idealnie kształtnym biustem. Wszystko

   

Strona 1 z 18

Szukaj

Z archiwum

Nieczęsto zdarzało się w dziejach jakiegokolwiek narodu, aby jego najwybitniejsi synowie jeszcze za życia przeszli do legendy, a po śmierci stali się przedmiotem kultu nie tylko we własnej ojczyźnie. Taki właśnie
Nie ma już chyba na świecie takiej plagi, w której nasi z gruntu optymistyczni obywatele nie umieliby dopatrzyć się stron pozytywnych. Nawet widok Tuska budzi ciepłe uczucia. Chciał jak najlepiej i jest jeszcze lepiej
Peron pełen był podróżnych, ale on był sam. Stał oparty o filar, tępo zapatrzony w przewalający się tłum. Nie jadł nic od kilku dni i czuł, jak nogi uginają się pod nim. Nie jadł od chwili, gdy zbiegł z obozu.
Naciągnąłeś skórę na moje kościby zasłonić to co brzydkiei ochronić mnie przed wiatremTy sam ją tkałeś rozgrzanymi dłońmiteraz pszczoły siadajątam gdzie dotykałeś najczęściejSprawiłeś że jest miękka
cały dzień zawracała wicher – machała ramionami jak skrzydłamiwiatraka, by dmuchał w żagiel tego, który powinien wrócić – teraz śpiz rozsypanych włosów złotym ogrodem, z pestką dłonizłożonych jak u dziecka
czasem jedyne co pozostaje to ten bezsensowny upór natrętna myśl,że trzeba realizować marzenia nawet jeśli nie mają innej wartości niż to głupkowate 'bo tak mi się
między młotem a kowadłemmózg świeży parującyma prawo wybić się na niepodległośći zaistnieć jako dzieło sztukio globalnej jasności wyrazuświadectwo czystości rasowejnie będzie potrzebneani wypis z księgi
ma ambicję stać się berlinerstrasse albo champs elysees wstrzymuje oddech na pobłyskującej brukowej kostcei obcasie damskiej szpilki w fudze. w obawie przed zwichnięciem nogi na
Wśród tematów poruszanych ostatnio przez nasze media (Rzeczpospolita, Gazeta Wyborcza. Telewizja) znalazł się temat, niestety nie na czołowym miejscu choć bardzo ważny – stosunków polsko–rosyjskich i

Zobacz też

Małgorzata Wojciechowicz - Fraszki o poetach

***
Cicho wszędzie, głucho wszędzie…
Wiersza nie ma i nie będzie!

***
Daremne żale i próżny trud…
długopis jeden a kartek w bród…

***
Być czy nie być… To pytanie,
gdy się z łóżka rano wstanie.

Z archiwum

Sławomir Krzyśka - Środowisko gnieźnieńskie (1) Niezależna Grupa Poetycka „Drzewo" 1977-1985

Niezależna Grupa Poetycka „Drzewo"
1977-1985

W listopadzie 1977 roku młodzi gnieźnieńscy poeci Krzysztof Kuczkowski
i Krzysztof Szymoniak wraz z Tadeuszem Sobkowiakiem, Ewą Cecylią Laskowską, Dariuszem Nowackim oraz Krzysztofem Grzechowiakiem zawiązują Grupę Literacką „Drzewo". Nazwa Grupy zmieniła się na Gnieźnieńską Grupę Poetycką „Drzewo" tak, aby od czerwca 1980 roku zacząć działać pod nazwą Niezależna Grupa Poetycka „Drzewo". Niezależność Grupy podyktowana była zdystansowaniem się do insynuacji przypisującym Grupę określonym ruchom młodoliterackim oraz rezygnacją z instytucjonalnych form mecenasowania Grupie.
Za debiut literacko-publicystyczny „Drzewa" uważana jest obecność Grupy w antologii „Studenckie grupy i kluby poetyckie. Wiersze - manifesty - samookreślenia" wydanej w 1979 roku. Związani z "Drzewem" literaci uważali, jak to napisali w pierwszym almanachu, że ten debiut był zdecydowanie przedwczesny. Pierwsze publicystyczne teksty oraz wiele nieścisłości w nocie informacyjnej stały się, jak to napisali redaktorzy w pierwszym zeszycie „Drzewa", „oficjalnymi" deklaracjami Grupy. Działalność swoją „Drzewo" zapoczątkowało zorganizowaniem konkursu o zasięgu lokalnym na poezję i prozę. Wtedy jeszcze mecenasem Grupy była Biblioteka Publiczna Miasta Gniezna, która w 1979 roku opublikowała Informator Grupy Literackiej „Drzewo". Wydawnictwo zawierało artykuł wstępny pióra Krzysztofa Kuczkowskiego, kalendarz imprez Grupy oraz noty biograficzne  i wiersze jej członków. Informator opracował graficznie Tadeusz Sobkowiak. Druk funkcjonował w obiegu zamkniętym, wydany został na powielaczu, na 20 stronach i nakładzie ok. 200 egzemplarzy. Pierwszy okres działalności młodych gnieźnieńskich poetów sprowadza się głównie do działań na rzecz gnieźnieńskiego środowiska. We wrześniu 1979 roku Grupa ogłasza Manifest - „Światopogląd dyskursywny", opracowuje Informator i zeszyty z lirykami Krzysztofa Kuczkowskiego pt. „Prowincjonalne organy czysty mają ton… i inne wiersze". Podobnie jak Informator zeszyt z lirykami został wydany na powielaczu. W 1980 roku nakładem Młodzieżowej Agencji Wydawniczej został opublikowany tomik wierszy Krzysztofa Kuczkowskiego, współzałożyciela „Drzewa", pt. „Prognoza pogody" z notą redaktorską znanego poety średniego pokolenia Zbigniewa Jerzyny.  Rok później Marian Yoph-Żabiński w Tygodniku Kulturalnym 29/1981, recenzując tomik Kuczkowskiego, napisał: „Te wiersze kształtują życie, idą za życiem, śpiewają życie - oto rozumiana faktycznie powinność współczesnego poety. Żeby poezja była rzeźbą świata, metamorfozą rzeczywistości, to znaczy nie taką, jaką ona jest, a taką jaką być powinna".

Więcej …
akant.org: