• +48 52 321 33 71
  • akant24@wp.pl

    Z archiwum

    January Witkowski - FRASZKI

    Wyznanie "zrozpaczonej" wdowy 

    Najbardziej ze wszystkich po nim pamiątek,

    Podoba mi się jego majątek.

    Śledczy do podejrzanego

     

    Z twych zeznań, jak dobrze pojąłem,

    Wynika, że jesteś aniołem?

    Apel pedałów

     

    Homofobom odpór dajcie,

    Żeńcie się i rozmnażajcie!

    Daria Dziedzic - W ciemnym zapachu czeremchy....

    Poetyka Macieja Bieszczada jest nasycona religijnością. Ale czy jest to poeta religijny? Czy można wpisać go w ten nurt? Literaturoznawcy odpowiedzieliby zgodnym chórem, że owszem, to poezja religijna. I ja również pójdę tym tropem.
    Wiara poety wydaje się być głęboka i nie mieć końca. W pierwszym wierszu Macieja Bieszczada pojawia się motyw zanurzenia dłoni, co prawda nie w wodzie, ale „w ciemnym zapachu czeremchy". Samo zanurzenie ma już charakter symboliczny. Dokonuje się jakiś wewnętrzny akt przemiany podmiotu lirycznego:

    „Podobno miałem być promieniem,
    ale czas wcielił mnie
    w podmuch wiatru."

    (M.Bieszczad z tomu „Elipsa": „Ogrody po deszczu", s. 7)

    Czy o taką metamorfozę starał się bohater „Elipsy"?Gdzie można szukać odpowiedzi na tego typu pytania? Przede wszystkim głównym źródłem tych rozważań jest Biblia, a w szczególności Ewangelia Św. Łukasza.
    Biblia staje się dla Macieja Bieszczada, a raczej dla podmiotu lirycznego wierszy, Kroniką, zapisem codziennych zdarzeń, refleksji, gwiazdą wpisaną w koło, bramą i kluczem do innego świata. Poeta umiejętnie i rozważnie podchodzi do Słowa Bożego, jakby czuł, że za chwilę usłyszy kolejne i będzie musiał na nie odpowiedzieć. Czymkolwiek — wierszem, aforyzmem, milczeniem. A kto go wysłucha? Bóg nienawiści? Bóg przemocy? Bóg współczucia? Jeszcze się okaże kogo podmiot liryczny spotka w życiu. Czy będzie to ktoś, kto udzieli mu pomocy, schronienia, da wiarę, nadzieję, miłość? Czy stanie się jego wrogiem, okaże mu swoją nienawiść i przemoc? Czy słowa, które usłyszy od Boskiej Opatrzności nie stracą sensu?
    Droga prowadzi podmiot liryczny przez pusty bar, ciszę i ciemność, piwniczne drzwi, próg, jezdnię, okolice Gerazy,. Nie po to, by wypić piwo, czy jakiś inny, alkoholowy trunek, ale by napić się czarnej kawy. A taka droga zbliża go do Domu przy torach, w których zabłąkany i zmęczony podróżowaniem człowiek, odnajduje spokój i chwile wytchnienia od trudów życia. Taka droga zbiega się również z więzieniem.
    Można tu odwołać się do tomiku Marzeny Orczyk — Wiczkowskiej Grypsy
    z Panoptikonu. Poetka również nawiązywała w swoich wierszach do więzienia. Te dwie poetyckie drogi zbiegają się w wierszu Macieja Bieszczada Przypowieść o więźniach, choć są to oczywiście dwie różne opowieści.
    W wierszu poety wizja więzienia nie przedstawia się zbyt optymistycznie. Samo więzienie nazywa złym domem, podobnie jak u Marzeny Orczyk — Wiczkowskiej. W więzieniu opisywanym przez Macieja Bieszczada mogą znaleźć się „użytkownicy" burdelów lub ci, którzy napadają na sklepy, banki, albo typowi alkoholicy. Nie ma dla nich żadnego wyjścia. Są skazani na unicestwienie. Pogrążenie się we własnych domysłach, ideach, marzeniach. Jedno nie wyklucza drugiego.
    Z jednego więzienia można wyjść( M. Bieszczad), w drugim zostaje się na zawsze (M.Orczyk—Wiczkowska):