Alicja Szczypka - Znudziła mi się wielka miłość

(8 głosów, średnia ocena 4.88 na 5)

Znudziła mi się wielka miłość


Nie być można myślami

Tęsknić można tylko fizycznie

Wybór tak żałosny że aż poważny

Gdy pisze o tobie

Możesz mnie kochać

Jak Pismo nakazuje

Mechanicznie

Ruchy organicystyczne

Zwierzęce

Ale ja oczekuję szorstkiego

Pomruku wstępnego

Rozwinięcia rozwijającego do końca

Ewa Klajman-Gomolińska - Śmierć waży niewiele

(91 głosów, średnia ocena 4.38 na 5)

Kościół katolicki miał niełatwą rolę komunikowania się z ludem na bazie ich skromnego zasobu wiedzy, słownika i wykształcenia, dlatego w Średniowieczu bardzo popularne stały się zaczerpnięte z antycznej Grecji misteria. Misterium to powszechny, podstawowy gatunek dramatureligijnego przekładany na spektakle sceniczne, stanowiący immanentną część jego teocentrycznego charakteru łącznie z filozofiami (augustynizm, tomizm i franciszkanizm), w czasie których w przystępny sposób odbywała się edukacja widzów oraz emocjonalne oddziaływanie mające na celu pogłębienie wiary i katechezy. Źródłem do pisanych misteriów były księgi Starego i Nowego Testamentu. Najbardziej znanym z tego okresu jest „Historia o chwalebnym Zmartwychwstaniu Pańskim" Mikołaja z Wilkowiecka (ok. 1570rok). W Średniowieczu misterium również łączyło sztukę z obrzędem religijnym dając wymiar przeżycia

Marta Szczepańska - Trajkot i biologiczne maszyny prokreacyjne

(1 głos, średnia ocena 5.00 na 5)

Był 22 listopada. Rano o 6, moja koleżanka Zuzia napisała do męża sms-a z pracy, takiej treści: "Jestem już na miejscu w pracy. On [Amerykanin] nastawił już kamerę. Aby mnie kontrolować. Robi jak mu każe matka. Moja podopieczna [trzyletnia Ania] jest dziś także pyskata. Nad wiek rozwinięta. Ale chora. Nie bardzo mogę sobie dać radę. Natomiast Marek [półroczny] jest bardziej związany z mamą." Wiem o tym, bo mi pokazała sms-a. Otrzymała zaraz odpowiedź męża "Kolejna choroba Ani? Zapewne angina ropna z przedszkola przeewoluowała. To już cały miesiąc choruje, pewnie na coraz to inne postaci. Wystąp o dodatek do pensji. Przecież się w końcu tak zarazisz przebywając w mieszkaniu."

Następnego dnia, a także w czasie późniejszych, Zuzia, która jest najbardziej dojrzałą moją znajomą, przedstawiła mi swoje przemyślenia, a ja je uporządkowałam w poniższej formie. Jej wypowiedzi, związane z obserwacją swej pracy przy dzieciach Amerykanina, różniły się od siebie, ale można je złożyć w całość.

"Wyznam, że ostatnio się zmieniłam wobec mężczyzn, pod wpływem wywiadów noblistki – chodziło jej o noblistkę z r. 2007 - feministki Doris Lessing, jej książki o kobietach pt. Szczelina. Jako już niemłoda czytelniczka pism kobiecych, matka jednego dziecka (syna), kierowałam się wcześniej tymi kolorowymi pismami. Jest ich cała masa - lakierowanych tytułów kobiecych pism, które leżą zawsze w każdej poczekalni. Byłam wręcz nastawiona źle do tych, z którymi, my kobiety, prowadzimy codzienną wojnę. Nie zdawałam sobie z tego wcześniej sprawy. Jest to nasza przemoc psychiczna, która wywołuje zrozumiałą reakcję i przemoc fizyczną, ponieważ mężczyźni nie są stworzeni do gadania o niczym, owego plotkowania i po pewnym czasie mają dość kopiowania. W ich komórkach nie ma kopii X. Zamiast drugiego X mają Y."

I dalej miałabym takie przemyślenia tej babysiter, w tym na temat zależności pracodawcy od jego matki, gdyby złożyć je razem do

Joanna Dziedzińska - Dietrich (część I )

Dziewczęta lubią Dietricha, zawsze lubiły, Berta, Marga i Liselotte, bo Dietricha nie można nie lubić, bo Dietrich pachnie książkami, bo ma uśmiech z innego świata, bo mówią, rozminą się z epoką. Romantyk, mówią, kiedy Marga dostaje od niego pierwsze granatowe bratki – W kolorze twoich oczu – i pierwsze wierszowane listy.

Jakiś czas później Dietrich wyznaje, że wszystko przepisał z Goethego, a Marga śmieje się tylko, bo przecież wie.

Dietrich rzadko słucha, jemu wszystko trzeba powtarzać dwa razy. Nosi okulary, które wciąż zsuwają mu się z nosa, a w oczach ma marzenie, cały czas, ale jakie? Kto tam wie, o czym może marzyć taki Dietrich? Liselotte wie i nie może przestać się śmiać, kiedy wyobraża go sobie maszerującego w pierwszym szeregu, ciągle poprawiającego te swoje okulary.

Dietricha nie można traktować poważnie. Nie można i już, bo romantyk, bo uśmiech

Rafał Jaworski - Stare gazety na strychu pod stuletnimi gontami (1)

Wspinam się po stromych, drewnianych schodkach, kichając zawzięcie (uczulenie na wiekowy kurz i plewy zbóż) i niebawem czytam w oprawionym w płótno, steranym palcami czytelników „Tygodniku Ilustrowanym" z dnia 3 kwietnia roku 1909: -  „…słuchałem Pergolese?a, a jedyną treścią tej przeczystej żałoby jest oto ta wilgoć na powiece. Lecz łza wysycha rychło, a Pergolesi trwa wiecznie. Zdumiewająca, nieprawdaż kontrowersja treści a formy?" (…) i nieco dalej: „I tak zawsze: kto umie czuć i czucia swe pamięta, ten przypomni, ile to treści przeróżnych  niosły mu te same ukochane formy – lub jak ta sama treść wiekuista błyskała mu promienną twarzą coraz to innej formy."[i] Dla takich przeszłych  konstatacji warto na strych się wspinać i odbyć tam solenną sesję efektu alergii. Winno się pisać dla treści poprzez formę – przytakiwałem wielokrotnie tej tezie. I znajduję sprzymierzeńca wśród poetów z górnej półki kontrowersji. Ezra Pound uważał, w najważniejszym okresie swej twórczości, treść za nadrzędną rzecz. Znaczy, że ważniejsze jest „co",

Maria Lisowska - Metafizyka a ewolucja.

Wieczność materii zamiast Boga. Tak w ciągu ostatnich stuleci próbują ustawić sprawę ludzie nauki, a przynajmniej znaczny ich odłam. Naturalnie, nie jest to efektem badań, bo z przyczyn oczywistych, takim efektem być nie może. Natomiast ma to ścisły związek z powszechnym upadkiem wartości moralnych i etycznych, kreowanych we współczesnym świecie, na globalną modę, zwłaszcza przez środki masowego przekazu, a także przez nowoczesny model systemów edukacyjnych.

Jan Burakowski - Tematy zastępcze

Zawsze pociągały mnie tematy "niepraktyczne", niezwiązane – lub mające bardzo luźny związek – z nauką lub pracą zawodową. Niekiedy wiadomości zdobyte z tych zainteresowań okazywały się po latach do czegoś potrzebne – ale tylko niekiedy… . W czasie studiów zamiast pogłębiać znajomość literatury, poznawać zasadzki polskiej gramatyki czy też przykładać się do nauki języków obcych, co by później pięknie procentowało, traciłem czas na różne „głupoty”. Szczególnie dużo czasu zużywałem na uczestnictwo w najprzeróżniejszych odczytach i spotkaniach dyskusyjnych. Choć studiowałem w apogeum "epoki stalinowskiej", pokus w tym zakresie było niemało. Sprzyjało temu miejsce studiów – Uniwersytet Warszawski. Uniwersytet i jego pobliże to niewątpliwie ścisłe centrum życia intelektualnego Warszawy. Chęć poszerzania wiedzy i pobudzanie życia intelektualnego studentów
i kadry naukowej wykazywały, z mniejszym lub większym polotem, liczne wydziały, instytuty i katedry Uniwersytetu Warszawskiego. O właściwe oblicze ideowe publiczności uniwersyteckiej troszczyły się, także pod postacią odczytów, uniwersyteckie instancje PZPR i organizacje

Marek Słomiak - Ze Słowem Poesis w dzisiejszy patriotyzm

(3 głosów, średnia ocena 2.33 na 5)

Każde określenie formy ideologicznej lub postaw bytu w sensie ich praktycznych zastosowań posiada swoją teorię – posiada mniej lub bardziej dokładną definicję. Również patriotyzm taką wykładnię posiada, a brzmi ona następująco: „Patriotyzm - postawa społeczna i ideologiczna, łączy przywiązanie do własnej ojczyzny, poczucie więzi społecznej oraz poświęcenie dla własnego narodu z szacunkiem dla innych narodów i poszanowaniem ich suwerennych praw.”. Tyle teoria. Ale jak powyżej zaznaczono, każda teoria powinna posiadać swój wymiar praktyczny, a więc – w tym przypadku – wymiar rzutujący na wszelkiego rodzaju postawy życiowe jednostki, co w konsekwencji będzie średnią wykładni etosu bytu narodu. Wyartykułować w tym miejscu należy – również –

Ariana Nagórska - Powrót do „Czasu sprzed wieży Babel”

(1 głos, średnia ocena 5.00 na 5)

Karnawał z wieżą Babel skojarzyć się może łatwo. Huk, hałas, pomieszanie z poplątaniem. Szaleńcze tańcowanie mas nieraz przywodziło mi na myśl powiedzonko „Kto nie ma w głowie, ten ma w nogach”. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by zafundować sobie w karnawale to, co się lubi. A ja akurat szczególnie lubię klimaty listopadowe (choć przecież urokom zimy też nieraz oddawałam sprawiedliwość). W listopadzie ze szczególną ochotą poszukuję w wierszach różnych autorów treści metafizycznych, filozoficznych, aluzji do

Marek Kośmider - KAWAŁEK CZŁOWIEKA(3)

Poprowadzili na 3 piętro. Prosiłem do ubikacji. Spłukałem kilka petycji. Milczałem. Powtarzałem od czasu do czasu: „Mam rozpoznać zwłoki Leona C.” A jakiś starszy: „Rozumiecie, musieliśmy was tak zabrać, bo byście jeszcze większych głupot narobili”. Pytali kogo znałem z tłumu. Wymieniałem nazwiska działaczy ZSP i tych, co wiedziałem,

Strona 1 z 12