cheap canadian cialis online
akant.org aktualny numer archiwum dodatki kontakt
(1 głos, średnia ocena 5.00 na 5)

Roman Sidorkiewicz - Niewolnictwo w naszych czasach

Niewolnictwo towarzyszyło człowiekowi od zawsze. Przyjmowało różne formy. Było ono w kulturalnym, pogańskim Rzymie /powstanie Spartakusa/, było w starożytnym Egipcie /budowanie piramid/, rozrastało się w Chinach, Indiach, na Bliskim Wschodzie
Nie brakowało go także w Polsce. Chłopi pańszczyźniani byli niewolnikami innych Polaków, którym udało się wdrapać na pozycje szlachty. Pobożni Amerykanie z Południa wykupywali czarnych niewolników z rąk handlarzy ludźmi, wśród których prym wiedli chrześcijańscy Portugalczycy. Nowy Orlean był bramą dla Afrykanów. Przywożono ich tam w nieludzkich warunkach aż do końca XVIII wieku. Potem proceder porywania ludzi w Afryce zakazano, ale dopiero w 1865 roku nastąpiło wyzwolenie Murzynów. Zostali ludźmi wolnymi, lecz bez pieniędzy i wykształcenia pozostawali długo na dnie społecznym.
Pracę niewolników można do dziś podziwiać. Turyści masowo jeżdżą do Egiptu, aby podziwiać piramidy. Mało kto zastanawia się, iż bez pracy niewolników nie byłoby co podziwiać. W Chinach obowiązkiem każdego turysty jest wizyta na Chińskim Murze. Ten powstawał w sumie ponad tysiąc lat. Był oczywiście dziełem niewolników. Piotr Wielki zagonił setki tysięcy chłopów do budowania stolicy godnej wielkiego imperium. W bagnistym terenie zbudowali wspaniałe miasto podziwiane do dziś. W Polsce podziwiamy rezydencje magnackie, pałace, dwory ziemiańskie. Wszystko to powstało na

   
(1 głos, średnia ocena 5.00 na 5)

Beata Ślefarska - Po nas – wspaniały Potop

Po 71 latach nieobecności, na swoje miejsce powróciła fontanna Potop. Symbol Bydgoszczy po 110 latach stanął w parku Kazimierza Wielkiego i po raz drugi odzyskał swój blask.
Bydgoska fontanna Potop jest efektem konkursu na wykonanie monumentu, rozpisanego w 1897 roku przez niemiecką Krajową Komisje Sztuki dla Popierania Sztuk Plastycznych. Konkurs wygrał berliński artysta – rzeźbiarz Ferdynand Lepcie (1866–1909).
Potop przedstawia sceny z biblijnego potopu. Jest to grupa ludzi i zwierząt walczących resztką swoich sił z żywiołem. W centrum znajduję się postać silnego, młodego mężczyzny, który jedną ręką podtrzymuje kobietę, a drugą ratuje innego mężczyznę. Pod ich nogami leży matka, która uratowała swoje dziecko. Obok na skałę wdrapuję się lew, który również szuka ratunku, obok wdrapuję się niedźwiedzica, trzymająca w pysku swoje dziecko. Z drugiej strony widzimy człowieka oplatanego przez węża. To scena

   
(2 głosów, średnia ocena 3.00 na 5)

Marina Dombrowska - Spacer z szarą kopertą

Są słowa, które pasują najbardziej
Takie, których nie sposób nie usłyszeć,
nie przyznać się, że są właśnie tymi:
    w miejsce
    w punkt
    w szramę
Dokładnie tymi, na wymiar.
Trudno bywa przyznać się, że to dla nas
                     że tak, to o mnie
                     że tak, to dla mnie
I ściskać je
    I rozluźniać ten uścisk,
z czasem tulić.

   

Lucyna Siemińska - Nie tylko herbaciane

z cyklu: Ulice

rozkwitają róże w ogrodach na Roselynn Hill
na rabatach klombach na ozdobnych pergolach
przez kratę ogrodzenia przechodzą bez

   

Jerzy Grupiński - Elegia szwabska

Krystianowi M. Manteufflowi

 

 

Ciągle was widzę – ty i Kama
Przy hostelu na Górnej Wildzie
Pierwsze spojrzenia słowa nasze
pod tą dziką jabłonką mijaną
co dzień po drodze

   

Strona 1 z 19

Szukaj

Z archiwum

*** pomyśl sobieprzegraliśmy tylko partięmamy jeszcze szansęoszukać losjakąś zmyślną sztuczkąz ukrytym w rękawieasembo nasze możliwości dojrzewają powoli jak latoza to owoce które się pojawiąbędą
Mając do czynienia z twórczością, często zadajemy sobie pytanie: jak się ma owa twórczość w stosunku do normy społecznej, obiektywnego pojmowania świata, a co się z tym łączy – kryteriów estetycznych?
Miłość nigdy nie ustaje[nie jest] jak proroctwa, które sięskończą, albo jak dar języków, któryzniknie, lub jak wiedza, którejzabraknie  (Hymn o miłości)1 Kor 13, 8   Wiersze Alicji Patey Grabowskiej
wybaczyli nam Katyń Oświęcim wybacząwbrew pozorom czas wcale nie skłonny ran goićkolczasty drut obrożą nie chce nam pozwolićabyśmy zapomnieli niech w końcu zapłacą między Azją stepową a żyzną Europąpamięć
Byli wielcy i mali. Byli wieszcze i grafomani. Byli dziedzice i wyrobnicy. Mieli złote pióra i czapki z wawrzynu. Byli pseudo
Róża jerychońska tylko raz zakwita,Ale nie każdy może ujrzeć jej kwitnienie.Ona oczom nabożnym zostaje odkrytaI sercom, które gorzkie poznały
Bezsenna noc. Myśli, jeszcze jedna nie ukończyła swojego wywodu, a tu już następna na nią napiera unieważniając poprzednią, ni stąd ni zowąd pojawiając się. Teraz ona czyni to, co poprzednia: rozprzestrzenia się
x x x – Czy durnie popadają w zadumę?– Też. x x x – Najbardziej żałuję, że nie mogliście być ze mną w emiratach…– Ludzki człowiek z pana. x x x – Naszej sekretarce urodził się syn…– A kto go
na moim oknie ktoś mokrą dłoniąrozrysował linię chmurpodczas gdy w Dalmacji słońce rozpalastygmaty brązu na leniwychciałach czemu więcuciekłeś stamtąd na zachód i południe czytak jak ja zapragnąłeś
Ukształtowany w epoce Romantyzmu gatunek literacki zwany poematem dygresyjnym, stawia dzisiejszemu czytelnikowi niełatwe wymagania. Nawet dobra  znajomość epoki, jej realiów i literatury, nie wystarczają często do

Zobacz też

Wojciech Kawiński - Pękające bariery

Deszczowa nie-pieśń
między blokami
przestrzeni

Gwałtowność
ma kilkanaście lat
i oczy bez wyrazu

Więcej …

Z archiwum

Mateusz Wabik - Wiersze niczym układanki z puzzli z zaplątanymi puzzlami z innego pudełka

Tomasz Urbowicz przynależy datą urodzenia do tzw. pokolenia roczników 60–tych, urodził się w 1968 i mieszka w Poznaniu. Przyznam się, że jego książka poetycka „Wielolustro" przy czytaniu wywołuje różne doznania, zawiera wiele świetnych zdań i strof. Jednakże czasem trudno uchwycić sens wierszy, gdyż czasem kolejne strofy czasem wtrącają do wierszy inny punkt widzenia, konstatacje dotyczą czegoś innego, niż tego, co się do tej pory zrozumiało, albo konstatacje, luźno wiszące pomiędzy jedną bardziej zrozumiałą strofą, a następną. Być może jest to metoda twórcza, by zestawić nie do końca pasujące do siebie strofy–puzzle by zobaczyć jaki jest tego efekt sensotwórczy. Poezja z „Wielolustra" przypomina jeden wiersz autora, którego nie pamiętam z nazwiska, z antologii teoretyczno–socjologiczno–krytycznej pt. „Postmodernizm" pod redakcją Ryszarda Nycza, gdzie jeden z apologetów, czy komentatorów zjawiska postmodernizmu przytaczał wiersz, który uznał za postmodernistyczny, gdyż składał się z kilku oddzielonych zdań, które nie do końca się ze sobą wiązały. Wydaje mi się, że ta trudność lektury wielu wierszy Urbowicza stąd właśnie wynika i to od samego początku tomiku „Wielolustro", od wiersza „Sen". W połowie wiersza zbudowana jego czytelnicza interpretacja, zalążki sensu doprawdy się rozpadają, gdyż wchodzi do wiersza całkiem inna tematyka, być może powiązana, być może nie z początkiem. Ale tu już czytelnik raczej rozstrzyga. Wiersz „Sen" rozpoczyna się od krótkiej strofy, składającej się z dwu wersów, w którym są cztery wyrazy: „Lilie adorują / gliniany wazon". Potem następna strofa jest komentarzem, przypisem do pierwszej. Wazon zostaje określony „królem państwa", „w którym mieszczanie / nie depczą ułamanych traw". A więc wiersz zaczyna się od razu od przenośnie określonego widoku wazonu z liliami. Lilie są zaś porównane do mieszczan. Poeta ukazuje wazon jako idealne, utopijne państwo, skąd „nie dochodzi (...) jęk miażdżonego sumienia". Następnie następują dwie strofy – w jednej jest refleksja na temat bezdomności, a w piątej wspomnienie głodu i popielniczki. I tutaj nas trochę zaskakuje to wtrącenie, bo skąd nagle popielniczka z głodem biorą się w tym wierszu, jeśli mamy tu opis państwa – ważona. I musimy sobie radzić, czy na przykład popielniczka jest jakimś dalekim krajem, czy na przykład granicznym. Ostatnia strofa to powrót do lilii, w tej strofie czytamy o chęci „odtworzenia choćby jednego / liliowego snu". No i sami sobie musimy odpowiedzieć co znaczy „liliowy sen". Wiersz kończy się jakby otwartą strofą, kolejną metaforą, niż ostra pointą, no ale ja do końca nie wiem o co w tym wierszu chodzi. I trochę szkoda, bo w „Śnie" ukazany jest cała umiejętność poetyczna Urbowicza – umiejętność obserwacji, uprawiania metaforycznych konstrukcji na bazie przedmiotów realnie istniejących. Jednakże płaszczyzna kartki, nie odbija wszystkich krawędzi przedmiotów i barw zbyt wyraźnie, a także kolejne przenośnie powodują zaistnienie małej eksklawy epigramatycznej na terenie większego wiersza. W sumie 4 strofa mogłaby zaistnieć na papierze jako osobny krótki epigramat czy aforyzm:

Więcej …
akant.org: