• +48 52 321 33 71
  • akant24@wp.pl

    Z archiwum

    Stefan Pastuszewski - Równanie do aniołów

    Śpiew cerkiewny stanowi integralną część nabożeństw prawosławnych, w tym największego z nich – Liturgii (odpowiednik katolickiej mszy). Nawet recytacje mają swoją melodię. Głos ludzki uważa się w prawosławiu za najdoskonalszy dla oddania chwały Bożej, w związku z tym muzyka prawosławna nie uznaje jakichkolwiek instrumentów. W zasadzie tej tkwi teologiczna prawda, że w modlitewnej relacji człowieka z Bogiem, a śpiew jest przecież modlitwą, nie powinno być żadnych pośredników. Nawet gołowszczyk (regent) chóru, podając ton nie powinien posługiwać się kamertonem. Śpiewa kapłan, śpiewa diakon, śpiewa chór, rzadziej wierni. Można postawić tezę, że skoro chrześcijanin wschodni od narodzenia tkwi w oparach śpiewu, to i narody prawosławne są bardziej rozśpiewane od zachodnich.
    Do początku XX wieku dzień każdego wiernego wiązał się z całodobowym kręgiem modlitw, głównie oczywiście śpiewanych. Na dźwięk dzwonu czy stukot biła biegło się do cerkwi czy kaplicy zwanej czasownią, od czasów, czyli łacińskich godzinek. Świątynie były blisko miejsca zamieszkania i pracy. Rewolta październikowa zmiotła je w Rosji, na Białorusi i Ukrainie, ale ich obecność blisko ludzkiej powszedniości nadal możemy zaobserwować w Grecji. Choć teraz w naszym kręgu środkowo-europejskim, chrześcijanin prawosławny chodzi do cerkwi już rzadziej, to jednak owo rozśpiewanie przeszło w genach, a jest to zdolność tak właśnie przekazywana, na obecne pokolenia.
    Prawosławny śpiew liturgiczny wywodzi się z wielosystemowych form melodycznych śpiewu bizantyjskiego. Ideą fix tej muzyki było zrównanie się ze śpiewem aniołów. Niektórzy twierdzą, że to się nawet udało. Jest to śpiew hymniczny, modlitewny.

    LĘK PRZED DROGĄ W SAMOTNOŚĆ

    Prócz dróg zarosłych w piołun, mech i szalej,
    Prócz ziemi klątwą spalonej i nudy…
    Samotny wszedłem i sam błądzę dalej.
    Cyprian Kamil Norwid: Vade – me-cum